LALKA (2026) Macieja Kawalskiego a powieść Prusa. Uważajcie na maturze! (błędy rzeczowe)
Powieść „Lalka” Bolesława Prusa to maturalny klasyk i jedna z najbardziej uniwersalnych polskich powieści. Nic dziwnego, że wciąż inspiruje twórców. W 2026 roku otrzymaliśmy dwie nowości – luźny serial od Netflixa oraz wchodzącą 30 września do kin filmową superprodukcję w reżyserii Macieja Kawalskiego.
Film kinowy, choć rewelacyjnie zagrany (w opinii krytyków to wręcz „przegląd najlepszych polskich aktorów”), jest klasyczną adaptacją. Oznacza to, że reżyser zreinterpretował powieść, usunął wiele wątków i dodał własne sceny. Posiłkowanie się tym filmem na maturze zamiast lekturą gwarantuje lawinę błędów rzeczowych! Na co uważać?
1. Pułapka empatii i ocieplanie postaci
Książkowy Stanisław Wokulski (przez samą Izabelę przyrównany do „pnia z czerwonymi rękoma”) był bystrym, momentami sztywnym i dość surowym człowiekiem. Tymczasem wcielający się w niego Marcin Dorociński zagrał tak genialnie, że nadał tej postaci niezwykle ludzką i współczującą twarz. U widzów budzi natychmiastową empatię. Podobny zabieg zastosowano względem Izabeli Łęckiej – w powieści bezdusznej arystokratce, gardzącej pracą, a w filmie – zagubionej i oszukanej w miłości młodej kobiecie o skłonnościach artystycznych (marzenie o byciu aktorką). Takie przesunięcie akcentów zmienia powieść społeczno-obyczajową w rasowy melodramat o niespełnionej miłości.
2. Wycięci bohaterowie i pamiętnik Rzeckiego
Aby zmieścić obszerną „Lalkę” w ramach filmu, reżyser musiał dokonać drastycznych cięć:
Brak Heleny Stawskiej: To największa zmiana strukturalna. Stawska, kobieta pracująca, cnotliwa i stanowiąca moralną przeciwwagę dla zepsutej Łęckiej, w filmie po prostu nie istnieje. Co za tym idzie, nie uświadczymy słynnej sceny „procesu o lalkę”, która przecież nawiązywała do samego tytułu utworu!.
Brak ujęcia warszawskiego „dołu”: Zniknęła Marianna, a także Węgiełek (i jego przepiękna, symboliczna baśń o śpiącej królewnie, stanowiąca metaforę Wokulskiego próbującego obudzić serce Izabeli).
Marginalizacja Rzeckiego: Film całkowicie omija rewelacyjny „Pamiętnik starego subiekta”, sprowadzając rolę Ignacego Rzeckiego wyłącznie do zarządzania sklepem.
3. Sceny dopisane i zmienione wątki
Oglądając film, trzeba uważać na sceny dodane na potrzeby dynamiki kina, o których Prus nie miał pojęcia:
Otwarcie filmu na wojnie rosyjsko-tureckiej: Akcja zaczyna się pod bezpośrednim ostrzałem, z Wokulskim ratującym ładunek jako żołnierz/dostawca.
Pani Meliton: Z trzecioplanowej „plotkary” i zarządczyni sreber Łęckich (pojawiającej się w powieści ponad 30 razy), w filmie za sprawą Agaty Kuleszy stała się elegancką mentorką Wokulskiego, sterującą jego krokami na salonach.
Szczera rozmowa ze Starskim: W filmie dowiadujemy się o planach matrymonialnych Starskiego wprost z dość otwartej rozmowy (co u Prusa wynikało pośrednio, np. ze scen w pociągu).
4. Metal lżejszy od powietrza… Lata!
To scena, która przysporzy maturzystom najwięcej problemów. W powieści prof. Geist był na etapie setek żmudnych badań, a sama idea niesamowitych materiałów była pieśnią przyszłości. Wręczył Wokulskiemu blaszkę lżejszą od wody. W filmie otrzymujemy czyste sci-fi – metal lżejszy od powietrza autentycznie lewituje i unosi się w przestrzeni, a Wokulski chowa go do medalionu Izabeli.
5. Finał w Zasławiu – dynamit zamiast niedopowiedzenia
Mistrzostwo zakończenia „Lalki” polegało na otwartym finale. Prus napisał, że po wybuchu w zasławskich ruinach zamku nie odnaleziono absolutnie żadnych szczątków czy kości. Rzecki wierzył, że jego przyjaciel pojechał do Paryża, by pomóc Geistowi, lub do Indii z Suzinem. W ekranizacji (uwaga, spoiler!) ta wieloznaczność została zniszczona – widzimy Wokulskiego, jak twardo siedzi obok zapalonego ładunku potężnego worka dynamitu, a scena się ucina.
Zanim zasiądziesz do pisania arkusza, dokładnie oddziel to, co napisał Bolesław Prus, od tego, co wymyślił reżyser! Film to wspaniała rozrywka, ale na egzaminie trzymaj się twardo powieści.
